Z pamiętnika komody Papillon: czy komoda może mieć profil na Facebooku?

- Pamiętnik

Jestem prawie pewna, że dzień, o którym zaraz Wam napiszę, przejdzie do historii zarówno światowego meblarstwa, jak i branży social media. Po raz pierwszy (?) bowiem komoda założyła sobie profil na portalu społecznościowym (tym z książką w nazwie). Jak do tego doszło?

Był szary, zimowy dzień. Mój właściciel – pan Marek jadł właśnie obiad w pokoju, w którym stoję na co dzień. Zebrałam się na odwagę i szepnęłam cichutko:

„Panie Marku… Paaanie Maaarku… bo ja to bym chciała mieć profil na Facebooku…”

Mężczyzna odłożył łyżkę, podrapał się w głowę, popatrzył na mnie, głośno chrząknął i… zaczął dalej jeść zupę. No tak – pomyślałam sobie – przecież on mnie nie słyszy.

Dziesięć minut później pan Marek wyszedł z domu, wsiadł do samochodu i gdzieś pojechał. Zostałam sama.

No, nie całkiem sama, bo nagle, z kuchni usłyszałam głos krzesła Army: „Hej, Papillonku, jak chcesz, to ja ci założę tego Fejsa, co ty na to, moja ty ulubiona komódko?”

Chwilkę później siedzieliśmy razem nad stroną główną portalu społecznościowego.

„Zaraz, zaraz, co my tu mamy, taaak, już wiem, a – to ten serwis, baaanał…” – krzesło Army sprawiało wrażenie, jakby zawodowo zajmowało się zakładaniem kont na portalach. W rzeczywistości – nie miało o tym zielonego pojęcia.

- No to lecimy z tym profilem, zaraz cię zarejestruję, tylko potrzebuję paru informacji. Twoje imię? – spytało Army
– No przecież wiesz: Komoda – roześmiałam się
- Nazwisko?
– Papillon z domu Arte.
- Okej, teraz uważaj: adres e-mail.
– Nie rozumiem?
- Masz skrzynkę na listy?
– Znaczy się szufladę?
- Nie, taką wirtualną…
– Nie pamiętam, raczej nie za bardzo…
- Nic nie szkodzi, podam twój stary adres: papillon@customform.pl
– Dzięki!
- Podaj hasło do logowania.
– Czyli konkretnie co?
- No, jakieś tajne słowo, na przykład admin1.
– A może być takie: hasłodologowaniadofejsbuka?
- Super, już jesteśmy prawie w domu… Data urodzenia?
– 14.lutego 2013, czyli w Walentynki – zarumieniłam się (jeśli w ogóle komoda może się rumienić).
- Płeć?
– A nie widać?
- No tak… Status związku?
– To znaczy?
- No, jakby ci to wytłumaczyć: czy jesteś z kimś związana uczuciowo lub emocjonalnie?
– A czy to pytanie obowiązkowe? – zapytałam, bo głupio mi było przyznać się, że podkochuję się w Army.
- Nie, to tylko taka opcja.
– To na razie nie wpisuj, ja się jeszcze muszę zastanowić…
- Klik i gotowe! Masz już swój profil, mój Papillonku – roześmiało się Army – jeszcze wrzucimy twoją fotkę i zaraz będziesz mogła zaprosić znajomych z Custom!
– Dziękuję ci bardzo za pomoc. Ups, alarm! Pan Marek wrócił…

Pssytt… Zobaczcie sami, jak mi idzie ;)